Szukaj na blogu

AVON-produkty warte uwagi?

AVON-produkty warte uwagi?


Hej!
Dzisiaj, po dość długiej przerwie, wpis o produktach marki AVON, czyli marki, którą zna chyba każdy. Ja kiedyś bardzo często zamawiałam ich produkty, szczególnie w liceum. Jeśli ktoś nie wiem co to za marka to już Wam pokrótce ją przedstawiam.

"Oto firma, która nakłada tusz na rzęsy ale i zapewnia środki do życia. Z jednej strony walczy ze zmarszczkami, a z drugiej prowadzi batalię z  Rakiem Piersi.
Wie, że piękne usta, to skarb, ale też otwiera je i  zabiera głos w sprawie walki z Przemocą w Rodzinie oraz o  niezależność finansową kobiet. To firma, która nie tylko dostarcza piękno wprost do drzwi, ale też te drzwi otwiera szeroko na świat.

To firma, która wspiera miliony Ambasadorek Piękna w ponad 100 krajach. To właśnie jest Avon. Firma, która od ponad 130 lat utożsamiana jest z urodą, innowacjami, optymizmem i  przede wszystkim z działaniami dla kobiet."

O marce już coś wiecie, więc teraz czas na produkty, które ostatnio otrzymałam.



Pierwsza rzecz to perfumy Far Away. Jest to zapach przeznaczony do zdecydowanych i romantycznych kobiet. Zawarte są w nim leśne, orientalne tony, które łączą się z lekkim zapachem wanilii. Wydawałoby się, że będą bardzo słodkie i duszące, a wcale tak nie jest. Bardzo lubię je nakładać wieczorem, aby dodać sobie uroku i romantyzmu. Ich pojemność to 30 ml, używam ich dość często a zużycia nie widać. Są więc bardzo wydajne. Polecam!



Kolejny produkt to lakier do paznokci z serii Mark Gel Shine. dostałam go w pięknym, różowym kolorze. Na paznokciach u dłoni noszę hybrydy, więc lakier przetestowałam na stopach, gdzie sprawdził się świetnie. Trzymał się na paznokciach 10 dni w niemal nienaruszonym stanie. Już jedna warstwa wystarczyła, aby pokryć całą płytkę paznokcia. Gorąco Wam go polecam! Ja z pewnością zamówię jeszcze inne kolory.




Następny produkt to pomadka nawilżająca w kolorze Perfect Pink. Nadaje ona lekki kolor ustom. nie jest to jednak produkt o mocnym kryciu. Jest półtransparentna. Produkt idealny na letnie, ciepłe dni, ponieważ nie wysusza ust, a je nawilża.




Ostatni już produkt to kredka do brwi. Mam ją w odcieniu dark brown. Na swatchu wydaje się być kolorem idealnym, jednak po nałożeniu na brwi jest ruda, co nie do końca mi pasuje. Ma przyjemną formułę i jest automatyczna, co jest wielkim plusem. Być może zamówię inny kolor, ponieważ naprawdę mi się spodobała.

Do zamówienia dołączony był najnowszy katalog oraz kilka próbek. Najbardziej ucieszyłam się z miniatur perfum, ponieważ lubię mieć takie "maleństwa" w torebce.

Podsumowując, jedynie kredka do brwi nie przypadła mi do gustu. Resztę produktów używam regularnie i bardzo je lubię.

Dodam jeszcze, że można zostać konsultantką AVON. Kiedyś chciałam nią być ale ostatecznie zrezygnowałam. Może Wy się skusicie i zaczniecie zarabiać? Zawsze warto spróbować, niż później żałować :)



Jestem ciekawa, czy zamawiacie kosmetyki od AVON. Może macie jakieś ulubione produkty z tej marki? Koniecznie dajcie znać!

Buziaki,
Nika!
Pielęgnacja dłoni z 4 stron świata!

Pielęgnacja dłoni z 4 stron świata!



Witam Was Kochani!
Dzisiaj mamy ostatni dzień maja, a ja postawiłam sobie cel, że choćbym miała stanąć na głowie to w maju pojawią się dwa posty. I tak właśnie powstaje drugi. Jutro już czerwiec. Czas upływa jak szalony. Jakie plany na weekend? Ja wybieram się na roczek małego Rysia. Jeszcze niedawno publikowałam post z fotoksiążką jego pierwszych tygodni a tu już stuknie mu roczek.
Ale dzisiaj nie o tym. Dzisiaj o pielęgnacji dłoni. Jakiś czas temu dostałam paczkę z kremami do rąk od Floslek. Kiedyś nie lubiłam kremów, teraz się z nimi nie rozstaję. Jak wypadły te? Który spodobał mi się najbardziej? Zaraz wszystko Wam opowiem.

Seria kremów do rąk nosi nazwę "hand CARE z 4 stron świata". Brzmi świetnie, prawda? W skład gamy wchodzą 4 kremy: Exotic, Floral, Orient i Tropic. Każdy z nich ma inne zadanie. Przedstawię Wam każdy z nich i opowiem jak sprawdziły się na moich dłoniach.


Pierwszy z kremów to EXOTIC:
"Wygładzający krem do rąk o aromacie soczystych, pobudzających zmysły i energetycznych owoców egzotycznych wygładza i zmiękcza skórę. Doskonale nawilża i natłuszcza, zabezpieczając przed nadmiernym wysuszaniem naskórka. Pozostawia skórę doskonale wypielęgnowaną, miękką i ukojoną."

Skład:
Aqua, Isopropyl Palmitate, Ethylhexyl Stearate, Glycerin, Shea Butter Ethyl Esters, Pentylene Glycol, Cetearyl Alcohol, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Butyrospermum Parkii Butter, Argania Spinosa Kernel Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Isohexadecane, Polysorbate 80, Tocopheryl Acetate, Sodium Palmitoyl Proline, Nymphaea Alba Flower Extract, Dipropylene Glycol, Butylene Glycol, Triethanolamine, Allantoin, Decylene Glycol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Sorbitan Oleate, O-Cymen-5-ol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate

Zadaniem tego kremu jest wygładzenie skóry dłoni. Po nałożeniu na dłonie skóra faktycznie staje się bardziej gładka. Krem cudownie nawilża i sprawia, że dłonie są delikatniejsze. Jeśli chodzi o zapach to dla mnie pachnie cytrusami. Moim zdaniem jest to fajny zapach, ponieważ pobudza zmysły.


Kolejny krem z gamy to FLORAL:
"Nawilżający krem do rąk o zniewalającej, kwiatowej woni rajskiego ogrodu intensywnie i długotrwale nawilża oraz natłuszcza skórę. Zabezpiecza przed wysuszaniem i szorstkością naskórka. Pozostawia skórę idealnie miękką, jędrną i elastyczną."

Skład:
Aqua, Isopropyl Palmitate, Ethylhexyl Stearate, Glycerin, Shea Butter Ethyl Esters, Pentylene Glycol, Cetearyl Alcohol, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Butyrospermum Parkii Butter, Argania Spinosa Kernel Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Isohexadecane, Polysorbate 80, Tocopheryl Acetate, Sodium Palmitoyl Proline, Nymphaea Alba Flower Extract, Dipropylene Glycol, Butylene Glycol, Triethanolamine, Allantoin, Decylene Glycol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Sorbitan Oleate, O-Cymen-5-ol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate

Zadaniem tego kremu jest nawilżenie i doskonale mu to wychodzi. Dłonie są nawilżone przez długi czas, nie kleją się. Efekt nawilżenia pozostaje na dłoniach długo. Jego zapach podoba mi się najbardziej z całej gamy. Jest delikatny, kwiatowy i bardzo wiosenny.


Trzeci krem z tej serii to ORIENT:
"Regenerujący krem do rąk o słodkim i uwodzicielskim zapachu dalekiego orientu zapewnia silne działanie regenerujące skórę. Preparat głęboko i skutecznie nawilża oraz zabezpiecza przed przesuszaniem naskórka."

Skład:
Aqua, Isopropyl Palmitate, Ethylhexyl Stearate, Glycerin, Shea Butter Ethyl Esters, Pentylene Glycol, Cetearyl Alcohol, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Butyrospermum Parkii Butter, Argania Spinosa Kernel Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Isohexadecane, Polysorbate 80, Tocopheryl Acetate, Sodium Palmitoyl Proline, Nymphaea Alba Flower Extract, Dipropylene Glycol, Butylene Glycol, Triethanolamine, Allantoin, Decylene Glycol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Sorbitan Oleate, O-Cymen-5-ol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate

Działaniem tego kremu jest regeneracja naskórka. Nie zauważyłam jednak silnej regeneracji, ale mogę powiedzieć, że najbardziej nawilża z całej serii. Jak dla mnie jest też najbardziej tłusty i lepki. Zazwyczaj sięgam po niego na noc aby mocno nawilżył moje dłonie. Używam wtedy większej ilości i stosuję jako maskę. Jeśli chodzi o zapach to jest on dość delikatny i nie potrafię go do niczego przyrównać.


Ostatni już krem z gamy 4 stron świata to TROPIC:
"Odżywczy krem do rąk o zmysłowych, drzewnych nutach wiecznie zielonego, deszczowego lasu głęboko odżywia wysuszoną i szorstką skórę, przyjemnie wygładza i zmiękcza naskórek. Pozostawia skórę intensywnie nawilżoną i natłuszczoną, aksamitnie gładką i elastyczną."

Skład:
Aqua, Isopropyl Palmitate, Ethylhexyl Stearate, Glycerin, Shea Butter Ethyl Esters, Pentylene Glycol, Cetearyl Alcohol, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Butyrospermum Parkii Butter, Argania Spinosa Kernel Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Isohexadecane, Polysorbate 80, Tocopheryl Acetate, Sodium Palmitoyl Proline, Nymphaea Alba Flower Extract, Dipropylene Glycol, Butylene Glycol, Triethanolamine, Allantoin, Decylene Glycol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Sorbitan Oleate, O-Cymen-5-ol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate

Ten krem ma odżywić naszą skórę i to właśnie robi. Zmiękcza naskórek, skóra jest wręcz jak poduszka. Suche skórki znikają a nawilżenie utrzymuje się długi czas. Jeśli chodzi o zapach to nie przypadł mi do gustu. Dla mnie jest zbyt duszący. 


To już wszystko na dziś. Jestem ciekawa jakich kremów Wy używacie? A może używacie któregoś z powyższych? Koniecznie dajcie znać.

Buziaki,
Nika!
Kuracja przeciwzmarszczkowa z BASICLAB!

Kuracja przeciwzmarszczkowa z BASICLAB!


Hej!
Witam po miesięcznej przerwie. Obiecywałam sobie, że będę tu częściej ale natłok pracy, a teraz choroba pokrzyżowały mi plany. Stawiam sobie cel: minimum 2 posty w miesiącu. Czy mi się to uda? Nie wiem... Życie zweryfikuje moje cele.

Dzisiaj pora na wpis za który zabieram się od dłuższego czasu. Zdjęcia powstały już bardzo dawno temu. Skupimy się dzisiaj na kuracji przeciwzmarszczkowej. Jakiś czas temu marka Basiclab wyszła z nową gamą produktów o wdzięcznej nazwie Esteticus. Ta seria składa się z trzech serów do twarzy oraz z jednego serum pod oczy.

Produkty wchodzące w skład gamy Esteticus to:
  • serum przeciwzmarszczkowe nawilżenie i rozświetlenie
  • serum przeciwzmarszczkowe napięcie i wzmocnienie naczynek
  • serum przeciwzmarszczkowe odżywienie i wygładzenie
  • peptydowe serum pod oczy
Czym jest gama Esteticus?
"BasicLab Esteticus to innowacyjna gama kuracji przeciwzmarszczkowych oparta na 3 efektywnych postaciach wit.C: Ascorbic Acid, Ascorbyl Glucoside, Ascorbyl Tetraisopalmitate, kwasie ferulowym, naturalnej wit.E oraz peptydach dedykowana różnym potrzebom skóry. Kuracje nie tylko wspomagają walkę z procesem starzenia się skóry, ale również niosą ze sobą dodatkowe benefity wynikające z wszechstronnego działania wit.C w połączeniu z kwasem ferulowym i wit.E." 

Kuracje dedykowane są wszystkim rodzajom skóry, można je stosować na dzień i/lub noc w zależności od potrzeb.
Kuracje dostępne są w dwóch pojemnościach: 15 ml i 30 ml.


Ja zdecydowałam się na wersję nawilżająco - rozświetlającą.

DZIAŁANIE:
• 15% wit. C L-Ascorbic Acid zwana w dermatologii „witaminą młodości” sytmuluje syntezę kolagenu. Obecność witaminy C w skórze zmniejsza degradację włókien kolagenu i elastyny poprzez obniżenie syntezy enzymów typu metaloproteinaz m.in. kolagenazy. Jej działanie przeciwzmarszczkowe jest więc dwuetapowe: pobudza skórę do produkcji nowych włókien oraz skutecznie chroni te, które już istnieją.
• Kompleks połączenia wit.C, wit.E i kwasu ferulowego zapewnia intensywną potrójną ochronę przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Kwas ferulowy jako naturalny filtr przeciwsłoneczny chroni skórę przed powstawaniem przebarwień posłonecznych, wraz z wit.C  skutecznie wyrównuje koloryt skóry, zmniejszając ilość zmian pigmentacyjnych.
• Kwas ferulowy nie tylko stabilizuje witaminy C i E, ale znacząco zwiększa ich moc działania. Jego nawilżające,  przeciwzapalane, fotoprotekcyjne czy stymulujące produkcję elastyny oraz kolagenu właściwości gwarantują skuteczne działanie przeciwzmarszczkowe.
• Naturalna postać witaminy E odżywia i wzmacnia elastyczność naskórka. 
• Pantenol  i kwas hialuronowy  działają łagodząco, regenerująco na skórę oraz podnoszą poziom jej nawilżenia.


REZULTATY

  • Skóra jest rozświetlona i nawilżona, pełna blasku.
  • Zapewniona skuteczna ochrona antyoksydacyjna.
  • Ilość przebarwień posłonecznych zostaje zmniejszona
  • Kondycja skóry znacząco się poprawia, staje się  jędrna i napięta.

SPOSÓB UŻYCIA
Kilka kropli serum nałożyć na twarz i szyję, omijając okolice oczu. Stosować rano i/lub wieczorem na oczyszczoną skórę w zależności od potrzeb. Ze względu na wysoką wydajność produktu rekomendujemy dokładne rozprowadzenie na skórze, w celu szybszego wchłonięcia.


Moja opinia:
Testuję to serum od prawie dwóch miesięcy. Na początku czułam lekkie pieczenie, ale producent pisał, że jest to możliwe w pierwszych dniach używania z racji niskiego pH. Po kilku dniach pieczenie i mrowienie ustąpiło. Serum ma lekką konsystencję, która nie lepi się pod palcami. Już kilka kropel wystarczy, aby równomiernie pokryć całą skórę. Twarz po nałożeniu produktu jest niezwykle miękka i jędrna. Na dzień nakładam niewielką ilość serum, wieczorem nieco większą. Po przebudzeniu skóra jest bardzo przyjemna w dotyku. Zmarszczek jeszcze nie mam, ale wiadomo, że warto stosować produkty przeciwzmarszczkowe, aby zapobiec ich powstawaniu w przyszłości. Dodam jeszcze, że produkt delikatnie rozjaśnił moje przebarwienia na twarzy, co jest ogromnym plusem. Jeśli chodzi o wydajność to serum jest niesamowicie wydajne. Po dwóch miesiącach używania nie zauważyłam jakiegoś dużego zużycia i czuję, że o serum posłuży mi jeszcze długo. 


Podsumowanie:
Gorąco polecam ten produkt posiadaczkom cery suchej. Skóra staje się miękka i jedwabiście gładka. Cena produktu to ok. 70 zł za 30 ml. Trochę dużo, ale zważając na jego wydajność to wcale nie jest to spora kwota. Jeśli nie używałyście to koniecznie spróbujcie. Dostępna jest też mniejsza pojemność 15 ml. Jeśli miałyście okazję testować ten produkt to koniecznie dajcie znać jak sprawdził się u Was.

Buziaki,
Nika.
KOMODO-energia zamknięta w puszce!

KOMODO-energia zamknięta w puszce!


Hej!
Przez ostatni miesiąc mnie tu nie było. Teraz wracam i postaram się być bardziej regularna. Przez ten miesiąc testowałam wiele produktów, więc szykujcie się na recenzje. Dzisiaj pierwsza z nich. Chciałabym Wam zaprezentować napoje energetyczne marki Komodo, które ostatnio testowałam. Były to przyjemne testy, bo bardzo lubię energetyki. Sięgam po nie najczęściej w pracy, gdy czuję się zmęczona. Jak wypadły te? Zaraz się przekonacie!

Najpierw słów kilka o marce:
"Polska marka, powstała w 2014 roku. Od początku zdobywała uznanie konsumentów, a napoje Komodo docenione zostały za jakość, niepowtarzalne smaki oraz oryginalny design. Jesteśmy młodym i dynamicznym zespołem. Wychodząc naprzeciw potrzebom wciąż doskonalimy i poszerzamy naszą ofertę. Napoje Komodo wyróżnia szeroki wybór smaków, a każdy z nich jest wyjątkowy i powstaje z myślą o najbardziej wymagających konsumentach. Tworzymy produkty, które sprawdzą się w codziennym życiu wszystkich aktywnych osób."

W napojach Komodo znajdziemy witaminę B6 (pomaga zwalczyć stres), B12 (wzmacnia koncentrację), kofeinę (eliminuje zmęczenie oraz senność) oraz taurynę (zwiększa wytrzymałość organizmu).


Napoje energetyczne Komodo dostępne są w wielu smakach. Powyżej możecie zobaczyć wszystkie smakowe wersje. Opiszę Wam pokrótce jak smakują.

  • Czarna porzeczka-bardzo słodki smak, przypomina bardzo słodkie cukierki typu landrynka. Smakował mi najmniej.
  • Mroźne mojito-przepyszne! Przypomina prawdziwe mojito, tyle że bez alkoholu. Idealne na ciepłe dni.
  • Pina colada-smakiem przypomina drinka. Bardzo mocno wyczuwalny jest ananas. Smak lata!
  • Dzika poziomka-prawdziwa poziomka! Bardzo słodka i soczysta. 
  • Kaktus-smakiem przypomina Tymbark Kaktus. Dobry, odświeżający napój.
  • Soczysty arbuz-bardzo słodki, mi nie przypadł do gustu (nie lubię arbuza). Mojemu narzeczonemu bardzo smakował.
  • Mango marakuja-wyczułam w nim tylko mango, ale to dobrze, bo uwielbiam napoje o tym smaku. 
  • Banan-typowo bananowy napój, o bardzo intensywnym zapachu.
  • Różowy grejpfrut-lekko gorzki, ale bardzo dobry i odświeżający, idealny na ciepłe dni.



Kolejne energetyki to klasyki, czyli Oryginal, Strong oraz bez cukru. Wszystkie smakują jak standardowe napoje energetyczne. Wersja bez cukru smakuje trochę jak oranżada. Najbardziej z tej trójki smakowała mi oryginalna wersja.


Marka Komodo ma również w swoim asortymencie napoje witaminowe. Dostępne są dwie wersje:

  • magnez+witaminy+żeń szeń+guarana o smaku tropikalnym-bardzo dobry smak, piłam, gdy byłam bardzo zmęczona i łapały mnie skurcze. Dał sobie z nimi radę.
  • minerały+witaminy+żeń szeń o smaku cytrusowym-ten zmak nie do końca mi się podobał. Był dla mnie zbyt witaminowy? Chyba wiecie o co mi chodzi... Po prostu nie był tak smaczny jak poprzednik. Ale jeśli ktoś lubi cytrusy to z pewnością mu posmakuje.



Ostatnie dwa produkty to oranżady: biała i czerwona. Cóż mogę o nich napisać. Typowe oranżadki. Bardzo dobre, klasyczne. Bardzo spodobały mi się ich puszki, które są matowe. I ten design... Cudne!

To już wszystko na dziś. Polecam wszystkim wypróbowanie napojów Komodo. Nie smakują one jak typowe energetyki, a jak soczki. Moje ulubione smaki to pina colada oraz dzika poziomka. 

A Wy, znacie napoje Komodo? Sięgacie czasami po energetyki? Jaki smak jest Waszym ulubionym?
Buziaki,
Nika!
Powiew wiosny z FashionMia!

Powiew wiosny z FashionMia!

Hej!
Co u Was nowego? U mnie nic ciekawego się nie dzieje. Niezbyt dobrze się czuję, jestem osłabiona i chyba czas na jakieś suplementy witaminowe. Myślę, że to wina zmiennej pogody.
A właśnie, w temacie pogody, wiosna bawi się z nami w chowanego. Raz słońce, raz śnieg. Mogłaby się w końcu zdecydować. Ja planuję odświeżyć swoją szafę i namiętnie przeglądam strony internetowe. Ostatnio trafiłam na stronę FashionMia, gdzie znalazłam wiele wiosennych a nawet już letnich propozycji.

Pierwsze propozycje to sukienki maxi, które znajdziemy w zakładce long maxi dresses. Nigdy takich nie nosiłam, ale ostatnio bardzo mi się spodobały. W tym roku z pewnością zagoszczą w mojej szafie na dłużej. Do gustu przypadły mi dwie, obie w pudrowo różowych kolorach. Przypadek? Nie sądzę :)

Pierwsza (Round Neck Plain Maxi Dress) z nich jest klasyczna, bez dekoltu, z rękawem 3/4. Moją uwagę zwrócił dół sukienki który pięknie się układa. Sukienka wykonana jest z pięknego lejącego się materiału i z pewnością nada się na większe wiosenne wyjścia. 


Kolejna (Round Neck Patchwork Color Block Maxi Dress) zachwyciła mnie swoją górą. Jest wykonany z innego materiału niż reszta sukienki. Dół również jest cudny, ponieważ jest tiulowy. Z pewnością będzie pięknie powiewać na wietrze. Myślę, że jest to idealna sukienka na letnie wyjścia.



Kolejna kategoria na którą zwróciłam uwagę to kombinezony, które znajdziemy w zakładce casual jumpsuits. Wybrałam dwie już typowo letnie propozycje. Nigdy nie chodziłam w kombinezonach, ale może w tym roku się skuszę? Zobaczymy...

Pierwszy (Elastic Waist Plain Mid-Rise Jumpsuits) z nich jest czerwony, letni. Ma piękne szerokie rękawy i ładnie układa się na dekolcie. Podoba mi się również odcięcie w talii, które wyszczupla optycznie sylwetkę. Myślę, że byłby idealny dla mnie. Jest oczywiście dostępny w kilku kolorach.



Drugi (V-Neck Sunflower Decorative Lace Wide-Leg Jumpsuit) jest w nieco innym stylu. Ma dłuższe nogawki i jest bardziej elegancki. Nie wiem czy wyszłabym w nim gdziekolwiek, nie wiem czy czułabym się komfortowo, ale nie zmienia to faktu, że bardzo mi się podoba. Chyba ze względu na motyw słoneczników :)


To już wszystko na dziś. A Wy, jesteście gotowe na wiosnę? Przygotowałyście już swoją szafę?


Buziaki,
Nika!
Pierwsze denko na blogu!

Pierwsze denko na blogu!


Hej!
Niby mamy wiosnę, a za oknem nadal zimno. Wczoraj rano przywitał mnie mróz... Kiedy nadejdzie ta prawdziwa, piękna, zielona wiosna?

Dzisiaj nadszedł dzień, w którym opublikuję tutaj pierwsze denko. Takie posty będą się tu pojawiać co jakiś czas, gdy uzbieram kilka zużytych opakowań po kosmetykach. Podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat zużytych przeze mnie produktów. Zaczynamy!


Dwa pierwsze produkty, które zużyłam, to produkty do włosów. 
Isana szampon przeciwłupieżowy to produkt po który sięgam regularnie. Kiedyś użyłam szamponu, który spowodował, że miałam spory problem z łupieżem. Ten produkt pomógł mi pozbyć się problemu i dość często po niego sięgam. Jest tani, kosztuje ok. 3-4 zł. Dobrze domywa włosy i skórę głowy i jest bardzo wydajny.

Suchy szampon Time out! to produkt, który dostałam od Agi. Niestety nie mogłam go zużyć do końca. Upadł i coś się w nim zepsuło. Szkoda, bo bardzo lubiłam go używać. Nie zostawiał białych śladów na włosach i fajnie je odświeżał. Z pewnością jeszcze kiedyś go kupię.


Kolejne produkty to mleczko do mycia ciała i antyperspirant.
Mleczko do mycia ciała z owsem od AA zużyłam bardzo szybko. Miało piękny malinowy zapach. Zazwyczaj wlewałam je do wanny i muszę przyznać że ilość piany była oszałamiająca. Jeśli kochacie kąpiele w pianie to polecam!

Antyperspirant Isana w wersji skompresowanej kupiłam z czystej ciekawości. Był tani w porównaniu do skompresowanych antyperspirantów innych marek. Starczył mi na naprawdę długi czas więc jest bardzo wydajny, mimo swoich małych rozmiarów. Ma piękny zapach. Chroni na długie godziny, nie zostawia białych śladów. Polecam!


Kolejne dwa produkty to kolorówka.
Podkład Bourjois healthy mix (więcej o nim przeczytacie tutaj) to moja n-ta buteleczka. Lubię do niego wracać. Wykończyłam go do ostatniej kropelki. Już kupiłam następny aby mieć w zapasie. Polecam posiadaczkom skóry suchej i mieszanej. Fajnie nawilża i nie tworzy efektu maski. 

Korektor Lovely camouflage (więcej o nim tutaj) również zużyłam do ostatniej kropli. Ma fajny odcień i ładnie rozjaśnia okolice pod oczami. Już kupiłam kolejne opakowanie. Polecam kupować go na promocjach w Rossmannie.


Ostatnie dwa produkty to pielęgnacja twarzy od Belif. Dostałam te miniaturki na spotkaniu blogerek i pokochałam je. Krem do twarzy fajnie nawilża skórę i ją odświeża. Krem pod oczy ładnie rozświetla skórę i redukuje zasinienia. Chętnie kupiłabym dużą pojemność, ale cena troszkę mnie przeraża. Może w przyszłości zafunduję sobie taki prezent.


To już wszystko na dziś. Mam nadzieję, że taki wpis przypadnie Wam do gustu. Za jakiś czas pojawi się kolejny. Dajcie znać co Wy ostatnio zużyłyście i co polecacie.

Buziaki, 
Nika!
Wiosna z Nails company!

Wiosna z Nails company!


Hej!
Ostatnio nie potrafię się ogarnąć. Doba jest zbyt krótka na zrobienie wszystkiego. Może wraz z przyjściem wiosny przybędą nowe siły? Mam nadzieję, że tak się stanie i w końcu wrócę tu na dobre. W ostatnich tygodniach było mnie tu mało, postaram się to zmienić, ale nic nie obiecuję!

Z okazji zbliżającej się wiosny zdecydowałam się na coś nowego dla moich paznokci, czyli na nowe kolory lakierów hybrydowych. Marka Nails Company towarzyszy mi już od kilku miesięcy i wiecie, że bardzo lubię ich lakiery. Tym razem lakiery pochodzą z kolekcji Romance wedding. Przejdźmy zatem do kolorów, które wybrałam.

LAKIER HYBRYDOWY – SOMETHING NEW

Odcień Something new to brudny różobrąz. Jest to dość spokojny odcień, który nie będzie się rzucał w oczy. Ja osobiście bardzo lubię takie odcienie i często po nie sięgam.  Jeśli chodzi o krycie to wystarczą dwie warstwy aby pokryć całą płytkę.

LAKIER HYBRYDOWY – I LOVE YOU

Kolor I love you bardzo mnie zaskoczył. Myślałam, że będzie to delikatny róż. Pn nałożeniu na paznokcie tak wyglądał. Jednak kiedy wyszłam na zewnątrz zobaczyłam, że są bardzo intensywne. Myślę, że będzie pięknie wyglądał latem na opalonej skórze. Z tym lakierem z pewnością zostaniemy zauważone z daleka. Aby pokryć całą płytkę musiałam nałożyć 3 warstwy.

LAKIER HYBRYDOWY – WILL YOU MARRY ME

Will you marry me to kolor idealny dla fanek baby pink. Jest to dokładnie taki odcień. Delikatny, jasny róż, który idealnie sprawdzi się na wiosnę. Nie rzuca się w oczy jak poprzednik. Myślę, że będzie świetny dla posiadaczek jasnej karnacji. Przy tym kolorze również potrzebujemy 3 warstw lakieru.

LAKIER HYBRYDOWY – SECRET LOVERS

Secret lovers to kolor bardziej na jesień niż na teraz. Jest to zgaszony fioletobrąz. Ma dość dobre krycie, ponieważ wystarczą 2 warstwy. Z pewnością poczeka do jesieni i wtedy będę często po niego sięgać.

Poniżej możecie zobaczyć odcień I love you. Zdjęcie nie oddaje intensywności tego koloru.


To już wszystko na dzisiaj. Jak wiecie lakiery Nails company uwielbiam i zawsze wytrzymują mi minimum 2 tygodnie w nienaruszonym stanie. Gorąco polecam Wam kolory z kolekcji Romance wedding. Ja z pewnością zamówię jeszcze inne odcienie. Nie mogę przejść obok nich obojętnie.



A Wam który kolor przypadł najbardziej do gustu? Znacie te lakiery? Może polecicie jakiś ciekawy kolor?



Buziaki,
Nika!
Rozświetlenie zmęczonej skóry!

Rozświetlenie zmęczonej skóry!



Hej!
Wiem, że ostatnio zaniedbuje bloga i instagram, ale nie nadążam za własnym życiem :( Ciągle jestem niewyspana, najchętniej przespałabym cały dzień. No właśnie, jak człowiek niewyspany, to wygląda źle, szaro, buro i ponuro.. I co wtedy? Rozświetlacz ratuje sytuację, nadaje zdrowego blasku i pozwala poczuć się piękną. I dzisiaj właśnie o rozświetlaczu. Tym razem o produkcie marki AA.



Rozświetlacz, o którym mowa to PRECIOUS HIGHLIGHTER POWDER w odcieniu 104 GOLDEN GLOW. 

"Wyjątkowy, bardzo trwały, luksusowy puder rozświetlający nadający wysoki połysk. Zawiera wyskozmikronizowane rozświetlające perły, które pochłaniają i rozpraszają światło, w taki sposób, aby nadać skórze naturalny blask i wygładzić ją optycznie. Maksymalnie rozświetla skórę, jest lekki, niewyczuwalny, zapewnia komfortowe uczucie promiennej, pełnej energii cery. Szlachetna formuła wzbogaconaszafirem i turmalinem pielęgnuje cerę zapewniając odpowiedni poziom nawilżenia. W 100% przebadany alergologicznie."

Cena: ok. 32 zł.



Produkt zamknięty jest w plastikowym, kwadratowym opakowaniu dość dobrej jakości. W środku znajdziemy 8 g produktu. Nie osypuje się, nie pyli. Na pędzel nabiera się odpowiednia ilość produktu i równomiernie nakłada na twarz. Ma złoty odcień i jest bardzo ciepły. Będzie idealny na lato do opalonej skóry. Poniżej możecie zobaczyć porównanie do dwóch innych produktów: The Balm Mary Lou Manizer oraz Miyo Mell.


To już wszystko na dziś. Rozświetlacz polubiłam, ale zostawię go na cieplejsze, letnie dni. Jestem ciekawa, czy mieliście rozświetlacz tej marki. A może macie jakiś inny, który ma piękny odcień? Koniecznie dajcie znać! Kocham rozświetlacze!


Buziaki,
Nika!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Recenzje by Nika , Blogger