Szukaj na blogu

[L'BIOTICA] Luksus dla Twoich dłoni

[L'BIOTICA] Luksus dla Twoich dłoni


Hej!
Dawno mnie tu nie było, ale ostatnio naprawdę nie umiem znaleźć wolnego czasu.. Kiedy wracam z pracy od razu kładę się spać. 
Dzisiaj trochę w temacie pracy. Pracując, jestem narażona na przesuszenie dłoni. Ostatnio na moich dłoniach pojawiło się mnóstwo suchych skórek. Z pomocą przyszła mi marka L'biotica, której kremy do rąk miałam ostatnio przyjemność testować. Oba pochodzą z serii Eclat.

INTENSYWNIE REGENERUJĄCY, SZYBKO WCHŁANIAJĄCY SIĘ, KREM DO RĄK I PAZNOKCI


"Intensywnie regenerujący krem do rąk i paznokci to niezawodna, natychmiastowa pomoc dla bardzo suchych, podrażnionych, spierzchniętych dłoni.

  • uczucie aksamitnej gładkości
  • długotrwałe nawilżenie dłoni
  • idealny do samodzielnego stosowania

Wyjątkowa konsystencja kremu zapewnia jego natychmiastowe wchłanianie, nie pozostawiając uczucia lepkości.

Masło mango – wspomaga regenerację, uelastycznia i nadaje skórze aksamitną gładkość.
Gliceryna roślinna – długotrwale nawilża, wygładza, likwiduje szorstkość i uczucie ściągnięcia.
d-Panthenol – zapobiega wysuszaniu naskórka, zmiękcza i koi spierzchnięte dłonie."

Skład:
Aqua, Glycerin, Isopropyl Myristate, Dimethicone, Hydroxyethyl Urea, Glyceryl Stearate Citrate, Cetearyl Alcohol, Caprylic/ Capric Triglyceride, Mangifera Indica Seed Butter, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Allantoin, Polyperfluoromethylisopropyl Ether, Glyceryl Caprylate, Polyglyceryl-3 PCA, Ammonium Lactate, Polyacrylate- 13, Polyisobutene, Polysorbate 20, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Citric Acid, Parfum

Cena: 16,90 zł/50 ml.


Moja opinia:
Krem ma przyjemną, lekko chłodzącą konsystencję. W zapachu od razu można wyczuć mango, co bardzo mi się spodobało. Uwielbiam kosmetyki o tym zapachu. Jest ratunkiem dla moich dłoni każdego ranka przed wyjściem do pracy. Stosuję go rano, ponieważ niesamowicie szybko się wchłania. Wystarczy kilka minut i mamy pięknie nawilżone dłonie bez uczucia lepkości. Zapach utrzymuje się naprawdę długo a uczucie komfortu pozostaje na dłoniach przez kilka godzin.

ODMŁADZAJĄCO - ROZJAŚNIAJĄCY, LUKSUSOWY, KREM DO RĄK I PAZNOKCI


"Odmładzająco-rozjaśniający krem do rąk i paznokci to niezawodna, natychmiastowa pomoc dla bardzo zniszczonych, przesuszonych, szorstkich dłoni.

  • piękno i młody wygląd dłoni
  • wygładzenie i wyrównanie kolorytu
  • jędrność i elastyczność skóry

Wyjątkowa formuła kremu wygładza skórę, wspomaga walkę ze zmianami pigmentacyjnymi, zapewniając dłoniom młody wygląd.

Masło shea – bogate źródło witamin A i E, intensywnie nawilża i wspomaga regenerację naskórka.
Ceramidy – chronią delikatną skórę dłoni przed szkodliwymi czynnikami i utratą wody, hamując proces starzenia się skóry.
Witamina C – silny i efektywny antyoksydant o właściwościach rozjaśniających, zwalczający wolne rodniki."

Skład:
Aqua, Isopropyl Myristate, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Dimethicone, Glyceryl Stearate Citrate, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Hydroxyethyl Urea, Argania Spinosa Kernel Oil, Sodium Ascorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Allantoin, Polyperfluoromethylisopropyl Ether, Palmitoyl Myristyl Serinate, Sorbitan Isostearate, Ammonium Lactate, Polyacrylate-13, Polyisobutene, Glyceryl Caprylate, PEG-8, PEG-8/SMDI Copolymer, Polysorbate 20, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum, Mica, Silica, Sodium Polyacrylate, Limonene, Hexyl Cinnamal, CI 77891

Cena: 16,90 zł/50 ml.



Moja opinia:
Ten krem jest bardziej treściwy. Ma w sobie masło shea, które sprawia, że jest bardziej bogaty. Nie bez powodu został nazwany luksusowym. Tak samo jak poprzednik pięknie pachnie. Nakładam go zawsze przed snem, aby dogłębnie zregenerować moją skórę dłoni. Nie wchłania się tak szybko jak poprzednik więc nie nadaje się do nałożenia przed wyjściem z domu. nałożony na noc jest trochę jak maska. Nawilża i intensywnie regeneruje.


Podsumowanie:
Oba kremy bardzo przypadły mi do gustu. Bardziej spodobała mi się wersja szybko wchłaniająca się, ale ta luksusowa również świetnie się sprawdza (szczególnie jako maska na noc). Gorąco Wam polecam oba produkty. Mam nadzieję, że sprawdzą się u Was równie dobrze jak u mnie.



Buziaki,
Nika!
AA vs EVELINE [PORÓWNANIE BAZ]

AA vs EVELINE [PORÓWNANIE BAZ]


Hej!
Dziś przychodzę do Was z porównaniem dwóch produktów. Ostatnio coraz częściej sięgam po bazy i to właśnie o nich chciałabym dzisiaj napisać. Przez ostatnie dwa tygodnie dość intensywnie testowałam dwie bazy wygładzające. Jedna z nich pochodzi z firmy AA a druga z EVELINE. Która z nich jest lepsza? Po którą sięgam częściej? O tym już za chwilę!


"Skutecznie normalizuje prace gruczołów łojowych i długotrwale matuje. Idealna dla skóry młodej, tłustej i mieszanej, skłonnej do błyszczenia się, z rozszerzonymi porami. Półpłynna konsystencja ułatwia równomierną aplikacje, przy zastosowaniu niewielkiej ilości produktu, przygotowuje skórę, utrwala i utrzymuje makijaż na miejscu. Formuła na bazie unikalnej technologii cząstek biozgodnych, wzbogacona w ekstrakt z bambusa i białej herbaty sprawia, że baza łagodzi, pielęgnuje, chroni skórę, skutecznie matowi i reguluje wydzielanie sebum. Nie blokuje porów i nie powoduje powstawania zaskórników. Świetnie sprawdza się również samodzielnie nałożona na skórę – matuje, zapewniając naturalny wygląd. Polecana również dla mężczyzn. Stanowi naturalną barierę przed czynnikami zewnętrznymi, także przed zanieczyszczeniem powietrza."
Cena: 29,99 zł/30 ml.



Eveline wygładzająca baza pod makijaż 3w1
"MAKE-UP PRIMER WYGŁADZAJĄCA BAZA POD MAKIJAŻ3w1 to doskonały kosmetyk, który koryguje niedoskonałości i wyraźnie ożywia cerę.
Baza o lekkiej konsystencji idealnie wyrównuje koloryt skóry i przedłuża trwałość makijażu. Jedwabista formuła perfekcyjnie wygładza i redukuje widoczność porów.
Ultranawilżający MOIST & VITAL COMPLEX niweluje oznaki zmęczenia i subtelnie rozświetla.
Energetyzująca MATCHA TEA WATER wykazuje silne działanie antyoksydacyjne, a NIEBIESKIE ALGI wygładzają zmarszczki i ujędrniają skórę. 
MATCHA TEA WATER  przeciwdziała różnym rodzajom stresu, takim jak stres oksydacyjny, minimalizuje szkody spowodowane przez wolne rodniki, a tym samym zapobiega przedwczesnym starzeniu się skóry.
Aktywuje układ odpornościowy i reguluje reakcje zapalne.
Odgrywa również ważną rolę w stymulowaniu mikrokrążenia skóry celem detoksykacji organizmu.
Zwiększa aktywność niektórych istotnych enzymów - śladowych i mineralnych.
Formuła z  ANTI - POLLUTION chroni skórę przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi (zanieczyszczeniami powietrza, wolnymi rodnikami)."
Cena: 17,99 zł/30 ml.


Opinia:
Baza marki AA ma lekko silikonową konsystencję i zapach. Przyjemnie rozprowadza się na twarzy i delikatnie ją matowi. Podkład dłużej się utrzymuje i nie ściera się w ciągu dnia. Po dłuższym stosowaniu niestety lekko zapycha.

Baza od Eveline ma bardziej kremową konsystencję i piękny zapach. Nakładając ją można pomyśleć, że nakładamy pielęgnację. Ma cudowny, różowy kolor. Pory są mniej widoczne, a nałożony na nią podkład wygląda o niebo lepiej.

Podsumowując, z tych dwóch zdecydowanie bardziej lubię produkt Eveline. Po pierwsze za konsystencję, po drugie za zapach, po trzecie za uczucie, jakie daje na skórze. 


A Wy, jakich baz używacie? Znacie te? 

Buziaki,
Nika!
❤ Idealny prezent z fotoprint.pl ❤

❤ Idealny prezent z fotoprint.pl ❤

Hej!
Dziś Walentynki! Jak spędzacie ten wyjątkowy dzień? My nie szalejemy. Spędzamy ten dzień w domu. Nie zabrakło małych upominków. 

Chciałabym Wam zaprezentować stronę fotoprint.pl na której znajdziecie wiele produktów idealnych na prezent. Na Walentynki już za późno, ale pamiętajcie, że prezenty można dawać przez cały rok! Co znajduje się w ofercie tego sklepu internetowego? Koszulki, kubki, maskotki... Zaraz Wam wszystko pokażę!

Zacznijmy od fotokubków. Są to kubki z nadrukiem. Można wybrać dowolną grafikę. Mamy do wyboru kubki z białym wnętrzem, z kolorowym, kubki z uchem zwierząt a nawet magiczne kubki. Nadruki na kubkach wykonywane są metodą termosublimacji, co daje wysoką jakość i trwałość. Do wyboru różne pojemności kubków: 330 ml, 420 ml, 450 ml.



Moją uwagę przykuły kubki magiczne. Magia tego kubka polega na zaskoczeniu obdarowanego. Kubek zimny jest cały czarny. Po nalaniu gorącej wody pojawia się zdjęcie w pełnych kolorach. Niesamowity upominek dla lubiących niespodzianki. Kubki magiczne dostępne są w pojemnościach: 330 ml i 450 ml.



Kolejny produkt to koszulki z nadrukiem. Możemy sami zaprojektować koszulkę. Wystarczy dodać zdjęcie, napis i wysłać projekt. Koszulka będzie idealnym prezentem dla drugiej połówki. Do wyboru mamy wiele kolorów i rozmiarów. Dostępne są też rozmiary dziecięce. Myślę, że niejedno dziecko ucieszyłoby się z takiego prezentu. Warto wspomnieć, że koszulki z fotoprint.pl wykonane są ze 100% bawełny.


Na koniec zostawiłam coś najmilszego, czyli maskotki ze zdjęciem. Idealnie nadadzą się jako prezent z okazji narodzin dziecka lub na urodziny. Dostępnych jest kilka wzorów. Ja pokażę Wam te, które spodobały mi się najbardziej, czyli owieczkę i krecika. Czyż nie są urocze?


To już wszystko, co chciałam dzisiaj pokazać. Zachęcam do skorzystania z oferty fotoprint.pl bo naprawdę warto!


Buziaki,
Nika!

[FENTY BEAUTY] Puder za 139 zł-warto?

[FENTY BEAUTY] Puder za 139 zł-warto?


Hej!
Jak minął Wam weekend? Ja w końcu wybrałam się do kina i odwiedziła mnie rodzina. Wczoraj zrobiłam też sporo zdjęć, więc w najbliższym czasie wyczekujcie wpisów.
Na dzisiejszy wpis wybrałam produkt Fenty Beauty. Mianowicie jest to puder matujący Blotting Powder Universal. Dostałam go podczas spotkania blogerek i przetestowałam. Czy naprawdę jest dobry? Czy warto wydać na niego 139 zł?


Producent:
"Nie daj się złapać ze świecącą się skórą. Sprawdź metodę Rihanny, której skóra jest perfekcyjna i gotowa na zdjęcia 24/7. Ten uniwersalny puder matujący zawiera w sobie formułę, która niweluje widoczność porów oraz absorbuje serum - dzięki któremu zawsze wyglądasz na świeżo zmawiowioną i pozbawioną niechcianego blasku.
Zmatowienie jest ostatnim krokiem do Fenty Face - dzięki niemu pozbędziesz się nadmiaru sebum, a Twój makijaż dłużej się utrzyma. Możesz też używać sposobu Rihanny - zmatowić skórę jeszcze przed nałożeniem podkładu oraz w ciągu dnia."
Cena: 139 zł/8,5 g.



Składniki:
TALC, SILICA, ALUMINUM CHLOROHYDRATE, SQUALANE, OCTYLDODECYL STEAROYL STEARATE, ZINC STEARATE, OCTYLDODECYL MYRISTATE, HYDROGENATED POLYCYCLOPENTADIENE, HDI/TRIMETHYLOL HEXYLLACTONE CROSSPOLYMER, CAPRYLYL GLYCOL, PHENOXYETHANOL, MANGANESE VIOLET (CI 77742), HEXYLENE GLYCOL.



Moja opinia:
Puder ma piękne opakowanie w kolorze białej perły. W świetle pięknie błyszczą drobiny. W środku standardowo puder zakryty jest folią. Ogromnym plusem opakowania jest lusterko, które może nam posłużyć podczas wykonywania makijażu, na przykład w podróży. Dołączony jest również "puszek" do nakładania pudru, którego osobiście nie używam. Wolę nakładać puder pędzlem. Jeśli chodzi o sam produkt to ma dość dziwną konsystencję. Bardzo mało pudru nabiera się na pędzel. Trzeba kilka razy nabrać produkt na pędzel, aby pokryć całą twarz. Plusem jest to, że puder nie bieli twarzy. Niestety trochę wysusza skórę i podkreśla suche skórki. Nie nada się więc do cery suchej. Ja mam cerę mieszaną i po kilku godzinach zaczyna wyglądać po prostu źle. 
Poniżej jak wygląda na palcu. Zaznaczę, że musiałam przez około minutę trzeć palcem, aby cokolwiek się nabrało...


Podsumowując, puder nie jest wart 139 zł. Mam kilka tańszych pudrów, które są znacznie lepsze [KLIK], [KLIK]. Tego używam jedynie wtedy, kiedy wiem, że będę miała makijaż na twarzy kilka godzin. Nie wiem jak sprawdza się na cerze tłustej, ale do suchej i mieszanej nie polecam.



To już wszystko na dzisiaj. Macie ten puder? Jak się sprawdza u Was?

Buziaki,
Nika!
Carnival-paleta cieni [MIYO]

Carnival-paleta cieni [MIYO]




Hej!
Karnawał nadal trwa! Szalone makijaże towarzyszą nam w ostatnim czasie coraz częściej. Ja ostatnio odważyłam się użyć kilku szalonych kolorów. Pochodziły one z palety marki Miyo 06 Carnival. Brzmi iście karnawałowo i taka właśnie jest ta paleta. Ma pięć szalonych kolorów. Dodatkowo chciałabym Wam pokazać eyeliner, który ułatwił mi robienie kresek. Zapraszam dalej!


Zacznijmy od palety. Jak wcześniej wspomniałam jest to paleta o wdzięcznej nazwie Carnival, czyli po prostu karnawał. Kolory są bardzo szalone i zupełnie nie nadają się na co dzień, ale na karnawał nadają się idealnie. Znajdziemy w niej odcienie pomarańczu, różu i niebieskości. Wszystkie kolory charakteryzują się cudowną pigmentacją. Jak wiecie, palety Miyo są naprawdę tanie, ale pigmentacją miażdżą niektóre drogie palety. Ostatnio wykonałam za jej pomocą makijaż i myślę, że nie wyszedł mi najgorzej [KLIK]. Poniżej możecie zobaczyć jak te kolory wyglądają na swatchach. Ja jestem zachwycona, a Wy?





Eyeliner, który wpadł w moje ręce to Cute eye marker. Jest to liner w pisaku, takie lubię najbardziej. Prawdę mówiąc, mistrzem kresek nie jestem, ale uczę się. Nie przepadam za linerami w pędzelku, bo nie umiem nabrać odpowiedniej ilości produktu. Liner Miyo ma bardzo cienką, precyzyjną końcówkę, dzięki której z łatwością narysujemy jaskółkę. Ma czarny, dość intensywny kolor. Pod koniec dnia niestety trochę się kruszy, ale jestem w stanie mu to wybaczyć, ze względu na jego cenę. Poniżej swatche tego eyelinera, jak widzicie można nim wyrysować naprawdę cieniutką kreskę.



To już wszystko na dziś. Byliście gdzieś na imprezie karnawałowej? Ja niestety nie, ale lubię czasem zaszaleć z makijażem. 


Co sądzicie o marce Miyo? Ja jestem w niej zakochana!
Buziaki,
Nika!
Idealna gąbeczka? [GOSH MAKEUP BLENDER]

Idealna gąbeczka? [GOSH MAKEUP BLENDER]


Hej!
Dzisiaj nadal kosmetycznie, ale tym razem zajmiemy się pewnym akcesorium do makijażu. Mianowicie chodzi o gąbeczkę. Ja gąbeczek używam do nakładania podkładu i korektora od kilku lat i przetestowałam już kilka marek. Ostatnio w moje ręce wpadła gąbeczka ze sklepu wizazsklep.pl marki GOSH. Jest to blender do podkładu PROFFESIONAL MAKEUP BLENDER. Kosztuje ok. 35 zł.



Od producenta:
"Unikalny i ergonomiczny kształt gąbki gwarantuje Pewność Efektu nieskazitelnej cery oraz makijażu bez smug i niedoskonałości."

Sposób użycia:
1. Zwilż gąbkę wodą.
2. Wyciśnij nadmiar wody, tak aby gąbka pozostała lekko wilgotna.
3. Ruchem stemplowania aplikuj na twarz korektor, podkład lub inny dowolny produkt.
4. Po użyciu umyj gąbkę przy użyciu ciepłej wody i mydła.

Gąbka wykonana z hydrofilowej pianki poliuretanowej.



Moja opinia:
Gąbeczka ma ciekawy kształt. Można używać jej praktycznie każdą stroną. Ostrzej zakończony koniec idealnie sprawdza się do nakładania korektora pod oczy. Większą stroną w szybki sposób możemy wklepać podkład. Gąbeczka nie pozostawia smug i nie wpija produktu. Po namoczeniu lekko rośnie, ale widziałam gąbeczki, które robiły się dużo większe po kontakcie z wodą. Ogromnym plusem jest to, że gąbka nie zawiera lateksu, na który jestem uczulona.

Na poniższych zdjęciach różnica między suchą gąbeczką, a zwilżoną. Po lewej gąbeczka sucha, po prawej zwilżona:




Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Gąbka ma świetny kształt, idealną porowatość i jest dość miękka. 
A Wy, znacie tą gąbeczkę? Lubicie? A może macie jakąś inną godną polecenia? Koniecznie dajcie znać!


Buziaki,
Nika!
[DOUGLAS] Advent calendar-czy warto?

[DOUGLAS] Advent calendar-czy warto?


Hej!
Wiem, że mamy już luty, ale wcześniej nie miałam czasu napisać tego posta. Przed ostatnimi świętami zdecydowałam się na mój pierwszy kalendarz adwentowy. Było ich całkiem sporo na rynku i nie mogłam się zdecydować który wybrać. Ostatecznie padło na kalendarz z Douglasa Skin Care (kosztował chyba 80 zł). Co się w nim znalazło? Czy było warto? Ile warte są produkty? Czytajcie dalej!



W kalendarzu znalazło się 6 ampułek: perfect focus, sensitive focus, clear focus, nutri focus, aqua focus oraz age focus. Każda z nich jest warta 7,80 zł, więc cena wszystkich to 46,80 zł.



W kalendarzu było też kilka maseczek. Jedne z nich to te 12mililitrowe cuda. Były cztery rodzaje: hydrating mask, nourishing mask, instant radiance mask oraz anti-ageing mask. Już ich używałam i każda wystarcza mi na dwie aplikacje. Koszt jednej to 12,90, za 4 musielibyśmy zapłacić 51,60 zł.



Kolejne maseczki są nieco większe. Mają 25 ml, więc spokojnie wystarczą na kilka aplikacja. Są to 3 maseczki glinkowe: oczyszczająca, tonizująca oraz nawilżająca. Cena jednej to 19,95 zł, za trzy 59,85 zł.



Kolejne 3 produkty to sera i krem do szyi. Każdy ma po 4 ml, więc bardzo malutko. Serum z olejkiem bardzo przypadło mi do gustu. Pięknie pachnie i szybko się wchłania. Jeśli chodzi o ceny to: serum liftingujące było warte 17,20 zł, krem 9,52 zł a serum z olejkiem 15,87 zł. Całość: 42,59 zł.



Bardzo ucieszyłam się, że w kalendarzu znalazły się płatki pod oczy. Były nieco inne niż wszystkie, których używałam dotychczas. Cena: 16,90 zł.



Kolejny produkt to maseczka do ust. Nie znalazłam jej na polskiej stronie Douglas. Na zagranicznych kosztuje około 16 zł.



Były też maseczki, tzw.  na jeden raz. Były trzy: energetyzująca, nawilżająca oraz oczyszczająca. Koszt każdej z nich to ok. 4zł, trzy są więc warte 12 zł.



Ostatnie 3 produkty to maski do włosów, których w ogóle się nie spodziewałam. Każda z nich jest przeznaczona do innego rodzaju włosów: jedna nawilża, druga nadaje blasku, a trzecia regeneruje. Każda z nich kosztuje 9 zł, wszystkie trzy są więc warte 27 zł.

To już wszystko, co znalazło się w kalendarzu. Wartość produktów wyniosła: 272,74 zł. Przypominam, że kosztował ok. 80 zł. Wartość kilkukrotnie przerosła cenę kalendarza. 

Oto jak kalendarz wygląda po 24 dniach otwierania okienek.



Mam nadzieję, że ten wpis Wam się spodobał. Jestem ciekawa co sądzicie o kalendarzach adwentowych. Dajcie znać w komentarzach!

Buziaki,
Nika!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Recenzje by Nika , Blogger